Shopping for your dog on AliExpress

Dog products are expensive and you can buy a lot of useful things on Chinese AliExpress. Recently I have gone crazy dog shopping there and so far everything has arrived. If it doesn’t AliExpress will give you a refund. Finding deals on AliExpress is easy, it’s not easy to know what to buy though so here are some of my recommendations.

Fly with me

Make sure give us a like us on Facebook while you’re here anyway 😉

Collapsible dog bowl around $1.60

bowl-ali
Source: aliexpress.com

It’s very small but sufficient for a lagotto.

Keywords to search for: Dog Portable Silicone Collapsible Bowl

Collapsible Water Bottle with a plastic hook around $0.65

water-bottle
Source: aliexpress.com

Keywords: Water Collapsible Bottle

Silicone bottle to squeeze out wet food during training around $1.20

silicone-ali
Source: Aliexpress.com

Keywords: Silicone Travel Packing Bottle

Scissors for cutting out hair between paws with safe endings around $0.65

scissors new.JPG
Source: aliexpress.com

These scissors look super useful for lagotto. Note: I only just ordered them so I don’t know about the quality yet.

Keywords: Nose Hair Scissors

Truelove products like harnesses or leashes $10.50 – 15.80

truelove harness.JPG
Source: aliexpress.com

These are supposed to be pretty good quality.

Keywords: truelove harness leash

Decorations like cute dog pillows around $4

This one could be a lagotto 😀

dog pillow ali.JPG
source: aliexpress.com

Keyword: dog pillow

There are also all those more obvious products I encourage you to browse through like dog toys, dog shoes, dog collars, dog clothes (especially for tiny dogs – lagotto is like a Chinese XXL), dog ID tags…

There are also some necklaces with breeds like lagotto necklace.

For those new to Aliexpress I am so happy with it. I started dog shopping there 3 months ago and I can’t stop. You do need to take into consideration that the delivery times can take around 2 months… but I think it’s worth it.

Happy shopping and please let me know if there is anything great out there on AliExpress that I still haven’t found.

If you haven’t liked Ernest’s Facebook page earlier please do now and leave a comment if you found this text useful so I can write similar posts in the future to make your lives easier.

 

 

 

Psia apteczka

Kiedyś Erni zachowywał się bardzo niepokojąco. Jakoś tak nieregularnie oddychał, trochę się trząsł. Nagrałam to więc na telefonie i pokazałam weterynarzowi, która stwierdziła, że mój kochany miś miał… czkawkę.

Oczywiście to tylko śmieszna historyjka, były też takie niezbyt miłe jak śmierdząca przekąska z ziemi, która skończyła się zatruciem i wizytą na ostrym dyżurze. Były też i skaleczenia. Przygody mieli także moi znajomi, a dobre rady lepiej mieć w zanadrzu więc podzielę się listą moich sprawdzonych produktów leczniczo-pielęgnacyjnych.

Co mam w domowej psiej apteczce?

NO-SPA: na bóle i skurcze brzucha. Można podawać psu.

Nifuroksazyd: lek w tabletkach bez recepty. Przy zatruciach można podawać 2x dziennie po jednej tabletce (na lagotka) przez minimum 3 dni.

Pectovit: hamuje i zagęszcza biegunki. Bardzo ładnie pachnie ❤

Woda utleniona: do odkażenia rany i na wywołanie wymiotów jeśli pies coś połknie podejrzanego na spacerze.

Dermatol: puder leczniczy do posypywania na rany.

ALU SPRAY – aluminium w aerozolu, zabezpiecza skórę i wspomaga proces gojenia ran.

BioProtect – probiotyk do stosowania po odrobaczeniu, antybiotykoterapii, biegunkach i zaparciach.

Adaptil (w sprayu) – hormony uspokajające w razie stresujących sytuacji.

Wazelina biała – ochrona opuszek.

Trixie Spray do pielęgnacji łap – ochrona opuszek.

Niektóre z tych produktów używam często (jak spray Trixie czy Dermatol). Nifuroksazyd czy No-Spe można kupić kiedykolwiek w aptece, ale takie rzeczy jak Pectovit czy BioProtect* warto zamówić online, gdzie cena jest 50% tańsza niż u weterynarza. Alu Spray czy Adaptil to są moje wymyślunki pod tytułem bo chcę 🙂 

*BioProtect jest drogi, ale w opakowaniu jest 60 kapsułek co spokojnie wystarczy na wielorazową ochronę po odrobaczaniu czy wspomaganie ewentualnego leczenia.

Dajcie znać co wy macie w swoich apeczkach – czego ja nie mam, a co powinnam jeszcze mieć! Życzę zdrówka i idę myć Erniemu zęby…

Weekend spędziliśmy w szkolnej piwnicy

W sobotę zaczęliśmy nowy sport – Nosework (praca nosem). Obiecałam Ernestowi kiedy był szczeniaczkiem, że nie będę typem rodzica, który przeprowadza się do nowego kraju i nigdy nie uczy psiaka-dzieciaka ojczystego języka*. Co prawda Ernestowy nos jest już uaktywniony przez liczne zabawy w szukanie zabawek i smakołyków, ale to przecież nie to samo co olejek cynamonowy, helloł!

img_5502-2

 

Nosework, a Obi

Największą różnicą między obedience, a nosework jest to, że w obi pies jest skierowany na przewodnika, a w NW pies pracuje samodzielnie. Dla obipsa początkowo trudno oderwać wzrok od właściciela (choć już pod koniec pierwszego dnia Ernest pracował sam). Obi-właścicielom z kolei ciężko zastygnąć w bezruchu. Czasem okazuje się, że pies zamiast niuchać pudła, dostawia się do nogi bo pańcia właśnie mrugnęła.

Obi natomiast nie jest utrudnieniem przy zaczynaniu nowego sportu. Myślę, że to właśnie dzięki obi-pracy, Erni szybko poukładał sobie w głowie co jest grane i zrozumiał, że nowa praca też popłaca.

Co i jak?

W pierwszej kolejności psiaki uczyły się reagować na pudełko ze specjalnie przygotowaną próbką zapachową. Za każde podejścio/niuchnięcie otrzymywały stosowną nagrodę. Następnie wprowadzaliśmy dodatkowe puste pudełka. Wtedy pies był nagradzany za zbliżenie się do tego jedynego. Próbki zapachowe umiejscawialiśmy w różnych przedmiotach, ale prawdziwa zabawa zaczęła się, kiedy pudełka zostały rozłożone w piwnicznym pomieszczeniu i Erni nagle sam z siebie zaczął przeszukiwać wszystkie szafki i zakamarki. Magia.

Następnego dnia poszerzyliśmy obszar poszukiwań. Próbka z zapachem była chowana np. na wysokościach. Cynamonu szukaliśmy także w szkolnej łazience.

Wyzwania NW

Na chwilę obecną bardzo cieszy mnie nastawienie Ernesta, jego ogromna motywacja do pracy i to, że się nie poddaje. W nosework najbardziej podoba mi się to, że sama nie muszę pracować tak ciężko jak w obi (opanowując wszystkie komendy, ucząc się co, kiedy i jak). Oddaję psu pałeczkę i podziwiam jego pracę nie wysilając się przy tym zbytnio.

Oczywiście teraz najważniejsze musimy nauczyć się oznaczać próbkę zapachową. Challenge accepted!

Nasz drugi sport – znaleziony!

Moje pierwsze doświadczenie z nosework pokazało nieco inne oblicze Ernesta. Mimo, że jest obipsem i w posłuszeństwie ma być nastawiony tylko na mnie, to w praktyce NW zobaczyłam jak niesamowicie samodzielny potrafi być Erni. Podejmuje dobre decyzje i nawet na mnie nie zerka po pomoc. Obi i NW świetnie się komponują jeśli chodzi o budowanie zaufania. W obi to ja podejmuje decyzje, a Erni musi mi ufać. W NW jest na odwrót i ten balans jest piękny. Tym samym ogłaszam, że naszym drugim sportem oficjalnie zostaje nosework!

Podziękowania

W pierwszej kolejności dziękuję Orsonowej Oli za namówienie nas na warsztaty! Największe podziękowania należą się prowadzącej Magdalenie Szewczyk Dzido. Magda jest przewodnikiem psów ratowniczych, zajmuje się też ratownictwem wodnym i dogoterapią. Jej wieloletnie doświadczenie w szkoleniu psów sprawia, że jest świetnym szkoleniowcem. Obserwowałam całe warsztaty. Każdy pies jest inny, inaczej pracuje, ma inne motywacje, a Magda potrafi znaleźć indywidualne rozwiązanie dla wszystkich. Dlatego należy jej się cześć i chwała!

Dziękuję też wszystkim uczestnikom za przemiłe towarzystwo – było bardzo fajnie, do miłego zobaczenia! I firmie Josera za pudełeczka z karmą.

* Lagotto romagnolo nie bez powodu nazywa się potocznie psem na trufle. We Włoszech, skąd pochodzą, wykorzystuje się je do odnajdywania trufli w lesie. Wielu hodowców łączy tylko najlepsze psy pracujące dzięki czemu ciągle doskonalą lagotkowe nosy. Ernest wywodzi się z linii pracujących, jego obaj pradziadkowie byli championami pracy!

Jak dbać o uszy lagotto? Wyrywanie włosów i te sprawy

Raz zajrzałam w uszy tollerowi, raz staffikowi i szybko pozazdrościłam. Lagotto należą do grupy psiaków, którym w uszach rosną włosy i należy je regularnie usuwać, aby zapewnić odpowiednią wentylacje i zapobiegać infekcjom. Samo wyrywanie włosów nie jest bolesne, ale na pewno nie należy do zbyt przyjemnych.

Z mojego doświadczenia z Ernim, najlepiej zacząć uczyć już małego szczeniaka delikatnego dotykania ścianek uszu i wyrywania palcami pojedynczych włosków. Oczywiście za każde dotknięcie należy dać psiakowi smakołyk, żeby przyjemnie skojarzył sobie tą czynność.

Wyrywam Ernestowi włoski raz na dwa/trzy tygodnie. Czyszczenie uszu zajmuje mi koło 10-15 minut. Kiedy był szczeniakiem robiłam to co dwa dni po ok. minucie z mega nagrodami. Ciężka praca popłaca bo mój lagotek jest teraz aniołkiem przy takich zabiegach.

Do wyrywania włosków z uszu stosuję:

Puder ułatwiający wyrywanie włosów z uszu firmy Show Tech

To świetny produkt. Puder osiada się na włoskach sprawiając, że są one dobrze widoczne i nie ślizgają się przy wyrywaniu. Minusem jest cena, ale jak dla mnie warto.

Płyn do czyszczenia uszu Vivog

Zaskoczyło mnie, że Vivog jest konsystencji kremu bardziej niż płynu. Działanie ma całkiem dobre (rozpuszcza woskowinę). Jest też bardzo wydajny – myślę, że spokojnie ta buteleczka starczy mi na… zawsze (o ile się nie przeterminuje). Zapach tego specyfiku jest za to okropny (pachnie tak jakby pastą do zębów, a jeszcze jak wymiesza się z woskowiną uszną – bleeeeee, okropieństwo).

Lampka czołowa

Pod względem komfortu pracy, różnica z lampką i bez niej jest tak ogromna, że nie da się tego opisać. Polecam!

Pęsetka

Najważniejsze, żeby nie miała ostrych końców. Okiełznanie wyrywania włosków pęsetą zajęło mi bardzo długo (na początku robiłam to palcami, ale ciężko było dotrzeć do głęboko osadzonych włosów). Od kiedy mam czołówkę nie tracę już włosów z oczu 😛 Wszystko świetnie widać, a cały zabieg przebiega szybko i sprawnie.

Przygotowałam dla was filmik:

Recenzja Aqua Violet by Warsaw Dog ♡+♡=❤²

Od miesięcy przymierzałam się do kupna spójnego kolorystycznie zestawu obroża + smycz. Stwierdziłam nawet, że cena nie gra roli*. Chcę mieć coś ślicznego, żebym ładnie prezentowała się z piesełem na Wrocławskim rynku… bo wszyscy wiemy, że masywna Flexi nie jest w miejskiej sytuacji ani praktyczna, ani specjalnie urocza.

(✿´‿`)   Gdyby tylko firma nazywała się Wrocław Dog… szczyt marzeń.

Żeby zdecydować się na Warsaw Doga musiałam najpierw zobaczyć te kolory na żywo. Z miejsca zakochałam się w Aqua Violet i stwierdziłam, że musi być mą! Po miesiącu użytkowania mogę z czystym sumieniem opisać jak żyje się nam z nie-Wrocławskim, a Warszawskim dogiem (Ernest też jest Warszawiakiem z pochodzenia).

img_4730

Cena i specyfikacja

Produkt Ilość Cena
Smycz miejska | Aqua Violet
Szerokość taśmy: 2 cm
Długość smyczy: 180 cm
Kolor karabińczyka: Czarny
1 44.90zł
Z klamrą DURAFLEX ®| Aqua Violet
Rozmiar: M (34 – 40 cm)
Szerokość taśmy: 2,5 cm
Grawerowanie adresatki: NIE
1 39.90zł

Czy drogo to już indywidualna sprawa. Jak dla mnie było warto. Szkoda tylko, że grawer adresatki za 15zł to niezbyt atrakcyjna oferta.

Wygląd

Kocham, uwielbiam te kolory. Nieustannie się nimi zachwycam. Idealnie pasują do Erniego – zwłaszcza Aqua. Obroża też jest cudna. Nawet zawieszka, która zrobiła na mnie małe wrażenie w internetach, na żywo zyskała moje lajki.

Wygoda

Warsaw Dog jest moim spacerowym number one  ✌♫♪˙❤‿❤˙♫♪✌img_5164Poprzedni hit czyli neonowa Flexi dla psów do 50 kg poszła w odstawkę. Długość 180 cm jest idealna (w domu mamy też Rogz 120cm, która służy Erniemu głównie do przeciągania mnie w miejsca, w których nie chcę być).

W połowie smyczy znajduje się jakaś taka dziwna pętla. Nie do końca wiem o co chodzi, ale jest to-coś bardzo funkcjonalne, kiedy trzeba złapać za nie czy skrócić smycz np. przechodząć przez pasy.

Na początku taśma Warsaw Dog, choć lekka, jest bardzo twarda i niewygodna w ręce. Z czasem przestało mi to przeszkadzać.

Ogromnym plusem jest osobna zawieszka na adresatkę – lub na światełko.

Jakość

Taśma wygląda na bardzo trwałą, ale zdecydowanie nie jest brudoodporna i wodoodporna (choć schnie dość szybko). Po miesiącu intensywnego użytkowania przydałoby się ją wyprać… Ale boję się, że te piękne kolory zbledną. Co by tu zrobić? Dylemat.

Czarny kolor okucia obroży zszedł już w miejscu, gdzie styka się z karabińczykiem smyczy. Jest to niewidoczne, ale prawdziwe ☉_☉

Kontakt z firmą

Świetny. Naprawdę.

Myśli końcowe

Pisząc o mojej ulubionej taśmie spacerowej stwierdzam, że jestem okropnie zadowolona z zakupu (stąd recenzja). Chciałam mieć coś ładnego na suche-miejskie wypady, ale Aqua Violet tak bardzo przypadła mi do gustu, że wybieram ją nawet na błotne parkowe spacery.

Teraz jeszcze muszę kupić lekką smycz na zawody. Szukam cieniutkiej 120 cm nie ważącej nic – jeśli słyszeliście o takiej to podzielcie się ze mną.

*Oczywiście, że cena grała rolę. Pierwszy zestaw, który naprawdę mi się spodobał kosztował 300 zł.

Gdyby Lagotto Ernest był Ernestem Lagotowskim.

Cały czas odkrywam nowe tajemnice charakteru mojego psiaka i zaczęłam rozmyślać nad tym jakim byłby człowiekiem. A więc…

Ernest Lagotowski urodził się w ‘stolycy’, jednak stereotypowym Warszawiakiem nigdy nie był. Ani razu nie odwiedził Placu Zbawiciela, nie jeździł metrem, a nos najczęściej trzyma skierowany ku ziemi. Co wcale nie znaczy, że jest nieśmiały. Ależ skąd. Ernest doskonale wie, że gdzie tylko nie pójdzie dziewczyny będą piszczeć na jego widok. To pewnie za sprawą jego bujnej czupryny i spoglądających spod niej nieziemskich oczu. No i to uzębienie. Na każdym przeglądzie dentysta zwraca uwagę na jego idealny zgryz.

Gdy wychodzi z domu, Ernest zawsze serdecznie wita się ze swoimi adoratorkami. Nawet mężczyźni lubią przybić mu piątkę. Jednak zawsze wraca myślami do pełnej wdzięku blondyneczki, Camili. Razem z Camilą, którą pieszczotliwie nazywa Camelką mają wspólne pasje. Uwielbiają długie, popołudniowe spacery i wspólne pływanie. Ona zamacza tylko stópki i patrzy jak on wypływa na środek jeziora, żeby się popisać. No i kochają dobre jedzenie – kulinaria to ich pasja. Często chodzą do restauracji lub gdzieś wspólnie wyjeżdżają. Kiedy są razem nie liczy się sen, mogą tańczyć do białego rana.

Ernest ma też dobrego kumpla i sąsiada. Na co dzień trenują z Gizmińskim zapasy. Są bardzo zawzięci w tym sporcie, zaczęli na nich zwracać uwagę nawet obserwatorzy.

Ernest ma bardzo odpowiedzialną pracę. Wykonywanie poleceń przełożonych wymaga wiele samodzielnego myślenia. Czasami miesiącami pracuje nad niektórymi z elementów, przykładając ogromną wagę do szczegółów. Momentami jest bardzo ciężko, ale czuje się doceniany. Szefowa często go chwali – czasem nawet przy innych. No i dostaje duże premie – bony do restauracji, karnety na aktywności. Ma auto służbowe z prywatnym kierowcom.

Nie wszystko jest jednak takie różowe. Szefowa wymaga od niego schludności. Ernest najchętniej sprawiłby sobie dready, ale specyfikacja pracy tego zabrania. To ciągłe czesanie i podcinanie włosów, czyszczenie butów z błota, pielęgnacja paznokci – masakra. Ernest znosi to bo, wie, że w życiu nigdy nie jest idealnie, ale nie czerpie z tego przyjemności. Po godzinach może robić co chce i chętnie z tej wolności korzysta. Starożytni Grecy wierzyli, że kąpiele błotne mają magiczne właściwości. Ernest nie ma co do tego żadnych wątpliwości…

Continue reading „Gdyby Lagotto Ernest był Ernestem Lagotowskim.”

Powinieneś być kotem

Dzisiejsze zawody Obedience (nasze drugie) będą dla mnie wielką lekcją radzenia sobie z rozczarowaniem. Nie wiem jaki będzie tego rezultat, czy to doświadczenie nas wzmocni i zmotywuje tak jak poprzednie…

Na ringu i po ćwiczeniach nie okazałam Ernestowi jak bardzo mnie zawiódł (czy jak bardzo ja zawiodłam samą siebie – różnie można na to patrzeć). Po swoim wejściu otrzymał brawa i super nagrodę, a teraz słodko chrapie w legowisku.

Czułam, że pracuję z huraganem. A takiemu nie powiesz zostań przez minutę. Będzie się skurczybyk skradał bo to on tutaj decyduje. Gdzie tam żywioł będzie czekał na komendę – po coś ta przeszkoda tu stoi – przeskoczę ją jużżżżż. A czemu nie skoczyć na komisarza (przecież to moja kochana Kamila). Za pierwszym razem jej nie przewróciłem to spróbuję jeszcze po 2 razy między każdym ćwiczeniem. Why not? Zapinasz mnie na smycz? Wcale mi to nie przeszkadza. Ale fajnie jest, zabawa przednia. Coś Ci nie pasuje? Nawet nie zauważyłem bo dogs just wanna have fun i te sprawy wiesz.

hurricane

No to teraz czas na przemyślenia – gdzie popełniłam błąd? Dlaczego mój syneczek jest tak zbzikowany? Ma to po mnie? Można by, że jest młody, ale widziałam młodsze i bardziej ogarnięte obi-psy. Można by, że złe metody stosuję, ale starałam się jak mogłam. Masowo ćwiczyłam przejścia. Dzisiaj od rana spokojnie, wszystko spokojnie, flegmatycznie, żeby tylko nie pobudzić piesełka. Potem samokontrola… Nie, że nie próbowałam inaczej. Czasem wrzeszcząc ‘’durniowi’’ grożę, że oddam do schroniska. Wtedy Erni robi takie: gdzie? Co? Jak? KŁAMIESZ!!! ENERGIIIIIIIAAAAaaaAAaaAaaA, dawaj, dawaj, dawaj… woOoOOooOOOooOooOooOOoOOOo!!!!!

Być może sęk w tym, że zamiast mięciutkiego kiciusia wzięłam sobie lagotto…

Można by powiedzieć, że jakiś tam sukces jest. Bo chodzenia zrobił bardzo ładnie – w 3 tygodnie (od ostatnich zawodów) wypracowaliśmy chodzenie na smyczy. Nabyliśmy sposób na przeszkodę (i gdyby Erni zaczekał na komendę to dostalibyśmy za nią nawet punkty). Nie niuchał. No i poprawił się w przywołaniu. Ocena dobra, 63pt.